Potencjalny wygląd Szkatuły Królewskiej opracowany został na podstawie dostępnych materiałów historycznych oraz analizy cech charakterystycznych kamieni ozdobnych i szlachetnych użytych do jej dekoracji. Koloryzacja: Tomasz Wichrowski.

Losy Szkatuły Królewskiej z puławskiej Świątyni Sybilli
Świątynia Sybilli, pierwsze polskie muzeum historyczne ufundowane w 1801 r. przez księżnę̨ Izabelę Czartoryską, miała określone przesłanie ideowe. Zgodnie z hasłem umieszczonym na frontonie rotundowego, kolumnowego budynku świadczyła o przeszłej wielkości i potędze państwa, jakie znikło z mapy europejskiej rozebrane przez żarłocznych sąsiadów, ale zachowało nadzieję na odrodzenie w przyszłości. Przeszłość Polski była królewska, a jej historia układała się poprzez panowania monarchów, choć samo państwo nosiło miano Rzeczypospolitej. Największym pietyzmem otaczano korony, berła i jabłka, miecz koronacyjny Szczerbiec oraz wszelkie inne obiekty będące nosicielami prestiżu i sławy. Pod opieką Sejmu przechowywano je w skarbcu koronnym na Wawelu, chroniąc w razie zagrożenia. Nie udało się ich ocalić przed chciwością i złą wolą Prusaków, którzy po upadku powstania kościuszkowskiego przez krótki czas okupowali Kraków. W roku 1795 brutalnie włamali się do komnat gotyckich zamku wawelskiego i dokonali grabieży skarbca. Polowali przede wszystkim na złoto i drogie kamienie, zagrabili więc insygnia koronacyjne i wywieźli je do Berlina, a podczas wojen napoleońskich przetopili na złoto monetarne, z kamieni zaś wykonali biżuterię dla pruskich księżniczek. Chodziło im też o to, aby Polaków pozbawić wszelkiej nadziei na odnowienie królestwa, sięgającego czasów Bolesława Chrobrego.
Świątynia Sybilli

Natychmiast po wycofaniu się Prusaków i zajęciu Krakowa przez Austriaków w 1796 r. Tadeusz Czacki, członek Komisji Skarbu Koronnego z ramienia Sejmu Rzeczypospolitej i ostatni lustrator tego skarbca, zwrócił się do cesarza Franciszka II o pozwolenie zabezpieczenia niektórych przedmiotów ocalałych z grabieży, wśród nich owych sławnych mieczy krzyżackich, jakie król Władysław Jagiełło otrzymał przed bitwą pod Grunwaldem, głowni miecza poświęcanego po królu Stefanie Batorym, trzewiczków koronacyjnych młodocianego Zygmunta II Augusta i stauroteki bizantyńskiej z XII w. Te obiekty wraz z licznymi innymi, szczególnie relikwiami wyjętymi z trumien królewskich, Czacki ostatecznie przekazał księżnej Izabeli do Puław z przeznaczaniem dla Świątyni Sybilli. Polacy długo nie mogli uwierzyć w zatratę insygniów koronacyjnych i snuli przypuszczenia o ich cudownym ocaleniu. Ich zniszczenie potwierdzili w dokumentach Marian Morelowski i Karol Estreicher mł., a w naszych czasach prace na ten temat opublikowali: Jerzy Lileyko w Warszawie i Michał Rożek w Krakowie.

Izabela
Czartoryska

Księżna Izabela była świetnie poinformowana, głównie przez Tadeusza Czackiego, o tragedii polskich insygniów królewskich. Jej intencją było zdobycie jak największej liczby pamiątek po królach polskich, jakie mogłyby powetować́ utratę̨ skarbca koronnego. W tym celu sięgnęła przede wszystkim do skarbców rodowych, własnych oraz familii skoligaconych i zaprzyjaźnionych: Lubomirskich, Potockich, Sapiehów, Ogińskich, Radziwiłłów i wielu innych. Rezultat jej zabiegów był imponujący. Zgromadziła kilkadziesiąt pamiątek związanych wiarygodnie lub w sposób domniemany z polskimi królami, szczególnie złotych łańcuchów, krzyży, sygnetów, medalionów, zegarków, guzów od szat i fragmentów tkanin, a nawet relikwii i drobnych przedmiotów wyjętych z królewskich trumien. Obiekty te opisała i zamknęła w szkatule czarnej hebanowej, w złoto okutej, brylantami sadzonej, w środku o trzech wyjmujących się̨ wierzchem kondygnacjach, zielonym aksamitem wybitych. Ustawiła ją na postumencie granitowym (do dzisiaj zachowanym w Puławach) i nakryła tkaniną z błękitnego adamaszku w kwiaty różnego koloru, na podszewce z karmazynowego jedwabiu ze złotą frędzlą i wyhaftowaną koroną. Szkatuła Królewska była świątyni ołtarzem, a jednocześnie namiastką skarbca koronnego. Jej obiekty udostępniano widzom w wyjątkowych przypadkach. Przypuszczalnie jedynie księżna Izabela mogła ją otwierać i objaśniać zawartość. Szkatuła była istotnym ośrodkiem ekspozycji tego muzeum. Przed nią, w obszernej niszy na wprost wejścia, umieszczone były zdobyczne chorągwie, broń ceremonialna i trofealna, pochodząca w części ze skarbca koronnego na Wawelu. Wyżej, na ścianach rozwieszone panopliny broni poświęcone hetmanom, dwie zaś́ wielkie półokrągłe szafy z oszklonymi szufladami zawierały mnóstwo różnych obiektów dotyczących historii Polski, w tym także pergaminowych dokumentów, pieczęci, monet i medali. Na szafach księżna Izabela ustawiła urny z relikwiami królów, hetmanów, uczonych i poetów, jacy w Polsce okryli się sławą.

Po klęsce powstania listopadowego nastąpił upadek Puław. Dzięki energii niestrudzonej, sędziwej księżnej oraz ofiarności ludzi, jakich miała do dyspozycji, szczęśliwie ewakuowano zbiory Świątyni Sybilli i Domu Gotyckiego, choć nie odbyło się bez dotkliwych strat. Uchodząc z Puław do galicyjskiej Sieniawy, księżna Izabela osobiście zabrała do swojej karety Szkatułę Królewską, w jej odczuciu najdroższy skarb. Po śmierci księżnej Izabeli, książę Adam Jerzy Czartoryski (lub może jego syn i następca książę Władysław) przewiózł szkatułę do nowej siedziby rodu w paryskim Hotelu Lambert. Wizerunek szkatuły opublikowany został w monumentalnym dziele A. Przeździeckiego i E. Rastawieckiego „Wzory sztuki średniowiecznej w dawnej Polsce”, wydanym w Warszawie i Paryżu w latach 1855–1858. Tam też zamieszczono reprodukcje niektórych zabytków szkatuły. W 1876 r. w Krakowie książę Władysław doprowadził do założenia nowej instytucji – Muzeum Książąt Czartoryskich. Po pewnym czasie do Krakowa sprowadzono z Paryża szkatułę, ale nie wystawiano jej na widok publiczny, tylko przechowywano w dobrze strzeżonym magazynie „Ciekawości”. W ciągu lat zmieniała się jej zawartość, przybywało obiektów „królewskich”. Zmieniono jej wnętrze, pokłady i schowki, wyłożono nowym aksamitem. Syn księcia Władysława, książę Adam Ludwik Czartoryski, różne obiekty ze szkatuły przekazał do skarbca wawelskiego i skarbca Uniwersytetu Jagiellońskiego. Nastał tragiczny rok 1939. Opiekunką zbiorów Czartoryskich była Maria Ludwika z Krasińskich Czartoryska, wdowa po księciu Adamie Ludwiku, a właścicielem jej syn Augustyn. Muzeum dyrektorował gen. Marian Kukiel, a wytrawnym kustoszem zbiorów był Stefan Saturnin Komornicki. Od tych osób zależała decyzja przygotowania muzeum, ną wypadek wojny. Gen. Kukiel zaproponował ewakuację najcenniejszych obiektów na wschód, do pałacu w Sieniawie, w przekonaniu, że działania wojenne będą krótkie, bo Francja i Anglia szybko rozprawią się z Hitlerem. Przeciwnego zdania była księżna Maria Ludwika. Uważała, że skarby muzealne bezpieczniejsze będą na miejscu, w schronach piwnicznych. Ostatecznie przeważyła opinia Kukiela. W lipcu 1939 wybrano najcenniejsze dzieła sztuki: obrazy Leonarda, Rafaela i Rembrandta, rękopisy iluminowane, perskie kobierce, polskie pasy słuckie, siodła i rzędy na konie, broń, ryciny i obrazy, złoto antyczne i numizmaty oraz Szkatułę Królewską. Pod koniec sierpnia w największej tajemnicy przewieziono samochodem ciężarowym w 16 skrzyniach skarby do Sieniawy i zamurowano w piwnicy pałacowej oficyny.

Wybuch wojny przyniósł Polsce lawinę̨ nieszczęść. Prysły wszelkie oczekiwania i nadzieje, zwłaszcza na szybką akcję ze strony Francji i Anglii. Wojsko polskie nie było w stanie oprzeć się niemieckiej nawale. Po kilku dniach zagrożony został Kraków. 8 września gen. Kukiel opuścił Kraków i udał się do Sieniawy, by nakazać ewakuację skarbów. Ale było już za późno. Pierwsze oddziały niemieckie wkroczyły do Sieniawy 14 września. Rychło zajęły dwór i oficynę̨. Schron został zdradzony zapewne przez lokalnego młynarza, z pochodzenia Niemca. Żołnierze zburzyli mur i dostali się do schronu. Przedmiotem grabieży stały się przede wszystkim obiekty złote i ozdobione kamieniami. Obrazy, kobierce, ryciny po prostu porzucili. Rozpoczęła się dramatyczna walka rodziny Czartoryskich i oddanych im osób o ocalenie pozostałych skarbów. W sprawę̨ wmieszała się niemiecka żandarmeria i gestapo. Kwestię skomplikował układ niemiecko-sowiecki oddający Sieniawę, znajdującą się na prawym brzegu Sanu, w ręce bolszewików. Ostatecznie skarby Czartoryskich udało się przewieźć z powrotem do Krakowa, choć najcenniejsze z nich zatrzymało gestapo do dyspozycji Hitlera, w tym obrazy Leonarda, Rafaela i Rembrandta. Przepadła większa część obiektów Szkatuły Królewskiej. W ten sposób Niemcy dokończyli rozpoczętą w 1795 r. grabież polskich regaliów.

zobacz wnętrze szkatuły

Do niedawna wydawało się, że przekazy ikonograficzne dotyczące wyglądu szkatuły i przedmiotów w niej zawartych są fragmentaryczne i zachowały się głównie na chromolitografiach zamieszczanych we wspomnianych wyżej „Wzorach sztuki średniowiecznej”.

W 1994 r., na polecenie Pełnomocnika Rządu ds. Polskiego Dziedzictwa Kulturalnego za Granicą, weryfikowano spisy strat wojennych i uzupełniano je o dokumentację fotograficzną. Wtedy po raz pierwszy wykonano odbitki fotograficzne z rolki negatywów małoobrazkowych z napisem na pudełku „Szkatuła Królewska. S.S. Komornicki”. Okazało się, że negatywy zawierają pełną dokumentację fotograficzną szkatuły wraz z jej zawartością, a wykonane zostały prawdopodobnie w 1939 r., tuż przed ewakuacją zbiorów do Sieniawy. Na podstawie fotografii, w konfrontacji z dokumentami znajdującymi się w muzeum, można dokładnie opisać wygląd szkatuły i zidentyfikować wszystkie przedmioty, jakie się w niej znajdowały.

E. Czepielowa, Z. Żygulski, Losy Szkatuły Królewskiej z puławskiej Świątyni Sybilli, „Cenne, Bezcenne/Utracone” 1998, nr 2, s. 14–17.